counterliczniki

św. Andrzej Bobola - Laudatedominum

LAUDATE
DOMINUM
Przejdź do treści

Menu główne:

św. Andrzej Bobola

Święci
Dzieje kultu Świętego

Sanktuarium Świętego Andrzeja Boboli w Strachocinie

     Pogrzeb Ojca Andrzeja był skromny. Ciało Męczennika pochowano w Kolegium Jezuitów w Pińsku. Kronikarz domu pińskiego w spisie zmarłych zamieścił notatkę: "O. Andrzej Bobola w 1657 roku 16 maja ubity w Janowie, w najokrutniejszy sposób umęczony, wreszcie przeszyty, złożony przed wielkim ołtarzem". Ojciec Bobola był czterdziestą dziewiątą ofiarą z Zakonu Jezuitów.
      Jednak plany Boże, wobec tego Męczennika były inne. Po czterdziestu pięciu latach ponownie wrócono do tej trumny, w której został pochowany. Dlaczego? Bo sam Ojciec Bobola tego sobie zażyczył.
     Z końcem XVII wieku i w pierwszych dziesięcioleciach XVIII wieku wstrząsnęły całą Koroną i Litwą wydarzenia wielkiej wojny północnej. Przemarsze, postoje, rekwizycje wojsk saskich, szwedzkich, rosyjskich i konfederackich pustoszyły kraj. Terenem, na którym działania wojenne doszły do największego napięcia, były okolice Wilna i Pińska.
      Losy mieszkańców tych ziem dzieliły kolegia jezuickie. Rządy kolegium pińskiego spoczywały od stycznia 1702 roku w rękach Marcina Godebskiego - człowieka nieugiętego charakteru, energicznego administratora i męża głębokiej nauki. Gdy niebezpieczeństwa zagrażające bytowi kolegium z każdym dniem wzrastały, Godebski popadł w pewnego rodzaju rozterkę duchową i przemyśliwał nad sposobami, jak uchronić kolegium i jego domowników od nieszczęść, kogo uprosić na obrońcę, który by swoim potężnym ramieniem osłonił kolegium, lub przynajmniej osłabił siłę nadciągającej burzy. Trudno było coś postanowić w sytuacji rozbicia społeczeństwa na różne stronnictwa i obozy. W tej beznadziejnej sytuacji Godebski szukał natchnienia w modlitwie.  Modlitwy rektora sprawiły, że sam Bóg przyszedł mu z pomocą.
      Kiedy po modlitwach wieczornych w niedzielę 16 kwietnia 1702 roku zmęczony troskami Godebski ułożył się na spoczynek ukazał mu się nieznany jezuita, z którego miłej i pociągającej twarzy biła jakby nieziemska jasność. Uczynił on najpierw Godebskiemu wyrzut, że szuka protektorów tam gdzie ich znaleźć niepodobna i zapowiedział, iż on Andrzej Bobola, zamordowany przez Kozaków, otoczy kolegium opieką, pod warunkiem, że rektor poleci odszukać jego ciało, pochowane we wspólnej krypcie pod kościołem i umieści je oddzielnie od innych. Po tych słowach Męczennik znikł.

Z rana polecił Godebski by przystąpiono do poszukiwań trumny Boboli. Natknięto się jednak na ogromne trudności. Okazało się bowiem, że - wskutek burzliwych dziejów kolegium i ustawicznych przesunięć personalnych - nie było na miejscu nikogo z uczestników pogrzebu Boboli; nikt nie pamiętał daty jego śmierci ani miejsca złożenia trumny. Wszak już przeszło 40 lat spoczywały święte relikwie w zapomnieniu w podziemiach kościelnych.
      Poszukiwania w krypcie, zawalonej stosami trumien, prowadzono zupełnie bez planu, bo nie posiadano spisu pochowanych tutaj. Bezowocność dwudniowych poszukiwań wprawiła rektora i zakonników w zakłopotanie, z którego wybawił ich dopiero mieszczanin piński Józef Antoni Szczerbicki przynosząc wieczorem 18 kwietnia znalezioną przez siebie kartę z nazwiskami pochowanych pod kościołem, na której zanotowano: "O. Andrzej Bobola okrutnie zamordowany w Janowie 16 maja 1657 przez niegodziwych Kozaków; poddany wielu mękom, w końcu odarty ze skóry, pochowany przed wielkim ołtarzem". W ten sposób dowiedziano się o dniu śmierci i miejscu złożenia trumny Boboli.
      Zakrystian świecki, Prokop Łukaszewicz zeznał w 1719 roku pod przysięgą, że w nocy z 18 na 19 kwietnia 1702 roku ukazał mu się w czasie snu Bobola i powiedział: "Ciało moje znajduje się w ziemi, w rogu piwnicy, po lewej stronie, tam szukajcie, a znajdziecie".
      W środę (19 IV) przystąpiono znowu pod osobistym kierunkiem Godebskiego do energicznych poszukiwań w miejscu wskazanym na wspomnianej karcie. Po trzech godzinach odkryto wreszcie trumnę. Leżała na wskazanym miejscu, wkopana w ziemię, z której widoczne było tylko wieko, a na nim krzyż i napis: "O. Andrzej Bobola TJ umęczony i zabity przez Kozaków".
Radość z odnalezienia trumny Boboli szybko przeszła w wielkie zdumienie, gdy po zdjęciu wieka obecni zobaczyli, że ciało Męczennika, pokryte warstwą kurzu, jest zupełnie dobrze zachowane, bez oznak rozkładu i woni właściwej trupom. Ciało zachowało tak świeży wygląd, jakby nie 45 lat temu, ale wczoraj było pochowane. Wyraźne były ślady tortur, rany rumieniły się, jakby od świeżej, choć skrzepłej krwi. Ciało dokładnie oczyszczono, owinięto w nowe prześcieradło, okryto suknią i czarnym ornatem z adamaszku i przełożono do nowej trumny, którą umieszczono na rusztowaniu w środku krypty naprzeciw okna.
      Wiadomość o odnalezieniu ciała Boboli, zachowanego od rozkładu, pomimo że przez 45 lat spoczywało wśród rozkładających się trupów, w wilgotnej, wskutek bliskości rzeki Piny, piwnicy, pomimo głębokich i otwartych ran, rozeszła się szybko po okolicy.
      Tak rozpoczął się kult Męczennika.
      Mieszczanie Pińska i Janowa oraz okoliczna ludność wiejska przypomniała sobie szybko swego uwielbianego Apostoła i poczęła tłumnie gromadzić się przy okienku krypty, gdzie ciało, złożone do nowej trumny, spoczywało na podwyższeniu. Gdy wieść o tym zdarzeniu rozeszła się po kraju, zaczęto dokładnie spisywać także inne łaski doznane od Pana Boga za przyczyną Andrzeja Boboli, dołączając złożone pod przysięgą świadectwa zainteresowanych osób. Wszyscy bowiem byli przekonani, że nadejdzie chwila procesu beatyfikacyjnego Męczennika.
     Wobec wzrostu kultu Boboli i mnożenia się łask otrzymywanych za jego przyczyną poczęto myśleć o wszczęciu kroków, zmierzających do wyniesienia Męczennika na ołtarze. Niewiadomo, czy na prośbę jezuitów pińskich, czy też z własnej inicjatywy nadesłał unicki biskup pińsko-turowski Porfiriusz Kulczycki notarialne dokumenty, stanowiące bardzo cenne dowody na męczeństwo Boboli. Pierwszy z nich, sporządzony 17 stycznia 1711 roku w Pińsku, to zaprzysiężone zeznanie o torturach i męczeńskiej śmierci Andrzeja Boboli, złożone przed Kulczyckim przez naocznego świadka, archiprezbitera janowskiego Samuela Szalkę. Drugi dokument zawierał świadectwo chirurga janowskiego, Wolta Abrahamowicza o okolicznościach pojmania Boboli przez Kozaków i wyglądzie jego ciała po śmierci.
      Wiadomości o tym, co działo się w Pińsku około grobu Andrzeja Boboli skłoniły biskupa łuckiego Aleksandra Wychowskiego do przybycia w roku 1712 do Pińska, ażeby naocznie przekonać się o wszystkim, co mu opowiadano i pisano w tym względzie. Biskup wysłuchał w Pińsku świadectw o łaskach otrzymanych dzięki wstawiennictwu Andrzeja Boboli i wraz z komisją dokonał oglądu ciała Męczennika. Komisja stwierdziła doskonałe zachowanie ciała od zepsucia, przełożyła je do nowej trumny zamykanej na kłódkę i przeniosła trumnę z dotychczasowego pomieszczenia z powrotem do podziemi pod zakrystią.
      Biskup przesłał akta wizytacji na ręce papieża Klemensa XI, a sam 2 października 1712 roku otworzył w swojej diecezji proces informacyjny.
      Śmierć Wychowskiego (1714) spowodowała kilkuletnią zwłokę w procesie, ale sam kult Męczennika począł zataczać coraz szersze kręgi. Zawiadomiony o tym generał zakonu, Michał Tamburini, polecił przebywającemu w Rzymie jezuicie polskiemu Janowi Dawidowiczowi zająć się sprawą beatyfikacji. W związku z tymi staraniami powstały w tym czasie dokładniejsze relacje o życiu Boboli, jego śmierci męczeńskiej i rozszerzającym się kulcie. W 1725 roku ogłoszono drukiem pierwszy życiorys Męczennika. Następca biskupa Wychowskiego na stolicy łuckiej, Joachim Przebendowski, rozpoczął w 1719 roku w Pińsku drugi proces, a przekonawszy się o prawdziwości męczeństwa Andrzeja Boboli za wiarę, akta obydwu procesów wysłał do Rzymu. Prośbę Przebendowskiego o beatyfikację poparł biskup wileński Konstanty Kazimierz Brzostowski, który w młodości swej znał osobiście Bobolę.
      Dnia 2 marca 1720 roku Kongregacja Obrzędów, zbadawszy pieczęcie na aktach procesu łuckiego, otwarła paczkę z dokumentami i oddała je do zbadania specjalnej komisji. Sprawa jednak znów odwlekła się, gdyż ówczesny papież Klemens XI zmarł 19 marca 1721 roku. Krótki pontyfikat jego następcy, Innocentego XIII nie pozwolił na wznowienie sprawy beatyfikacji Boboli.
      Nie ustawały supliki przesyłane z Polski do Stolicy Apostolskiej. O przyśpieszenie beatyfikacji prosił papieża Benedykta XIII król August II w liście z 20 marca 1726 roku. Dzięki tym staraniom sprawa beatyfikacji ruszyła raźniej z miejsca. W dniu 27 listopada 1728 roku Kongregacja rzymska orzekła, że są wystarczające dowody o sławie świętości, męczeństwie i cudach Sługi Bożego Andrzeja Boboli. W ślad za tym orzeczeniem papież Benedykt XIII wyznaczył więc nową specjalną komisję, która odtąd stale miała się zajmować sprawą Boboli. Komisja ta zatwierdziła proces piński i zarządziła dwa zwyczajne procesy apostolskie w Pińsku i w Wilnie.
      Dnia 26 maja 1730 roku przystąpiono do szczegółowego zbadania ciała Męczennika. Ponieważ chodziło tu równocześnie o ustalenie przyczyn, dla których ciało zachowało się od zepsucia wzięli udział w tym akcie lekarze. Po oglądnięciu i opisaniu krypty otwarto trumnę, wydobyto z niej ciało i złożono na stole nakrytym obrusem. Zmierzono rozmiary ciała i zbadano widoczne na nim rany. Wszystkie części ciała były miękkie, giętkie i elastyczne. Zapachu właściwego trupom nie odczuwano. Lekarze poddali badaniu skrzepłą krew i przekonali się o jej prawdziwości. Po skończonych oględzinach odziano ciało w nowe szaty kapłańskie i włożono je z powrotem do trumny, którą zamknięto na kłódkę. Na drugi dzień lekarze zeznali pod przysięgą, że w takich wilgotnych warunkach zachowanie się ciała Męczennika od zepsucia można przypisać tylko siłom nadprzyrodzonym. Opinie ich włączono do aktów procesu.
      Dnia 2 sierpnia 1736 roku odbyło się wstępne posiedzenie Kongregacji Obrzędów, na którym dyskutowano sprawę formalności procesów informacyjnych i apostolskich, odbytych w Pińsku, Janowie i Wilnie. Dekret papieski z 17 sierpnia 1736 roku uprawomocnił decyzję Kongregacji. Odtąd rozpoczął się proces apostolski w Kongregacji Obrzędów według starych zasad Kościoła, świeżo opracowanych i obostrzonych przez kardynała Prospera Lambertini, który 16 sierpnia 1740 roku został wybrany papieżem i przybrał imię Benedykt XIV.
      Nowy promotor wiary, kardynał Ludwik de Valentibus poddał krytyce akta procesu i zażądał ich uzupełnienia. Podał też w wątpliwość prawdziwość męczeństwa Andrzeja Boboli za wiarę. Postępowanie w procesie beatyfikacyjnym określone jest wieloma rygorystycznymi przepisami. Kongregacja zajmująca się sprawami beatyfikacji i kanonizacji z urzędu bardzo krytycznie odnosi się do wszystkich kandydatów na ołtarze i przedstawionych świadectw o nich. Odpieranie zarzutów kardynała de Valentibus, gromadzenie potrzebnych w tym celu dokumentów wymagało sporo czasu i niemałe trudu od postulatora w sprawie beatyfikacji Andrzeja Boboli, Józefa Luny. Ostatecznie sprawę tę zamknął dekret papieża Benedykta XIV z 9 lutego 1755 roku.
      Do wznowienia procesu beatyfikacyjnego Boboli jednak nie doszło. Za rządów Klemensa XIII (zm. w 1769) i jego następcy, Klemensa XIV radykalne i niebezpieczne dla katolicyzmu prądy przybrały na sile i wytworzyły sytuację, w której papieże, zaprzątnięci troską o losy Kościoła, nie mieli możności wiele czasu poświęcać sprawie wynoszenia Sług Bożych na ołtarze. Inicjatywa ze strony jezuitów musiała też zaniknąć wobec ciosów jakie z roku na rok spadały na zakon. Wydalenie z Portugalii, zagłada we Francji, deportacja z Hiszpanii, Neapolu, Parmy i Malty, wreszcie ogólna kasata zakonu 21 lipca 1773 roku, przez Klemensa XIV, zwracały myśl ówczesnych jezuitów w innym kierunku.
      Tylko w Polsce, pomimo pierwszego rozbioru, wysuwano sprawę wznowienia procesu beatyfikacyjnego. Jednak Targowica, a wreszcie kolejne rozbiory, usuwające Polskę z mapy Europy, nie pozwoliły na podtrzymanie starań o beatyfikację Boboli, pomimo wielkiej popularności, jaką cieszył się on w narodzie polskim.
      Ośrodkiem kultu stał się kościół jezuitów w Pińsku, w którego podziemiach spoczywało, nietknięte zniszczeniem ciało Męczennika. Niewielka krypta nie mogła pomieścić wiernych, wypełniali oni ją po brzegi, zwartą ławą klęczeli na dziedzińcu utrudniając dostęp z kolegium do kościoła. Dla wygody pielgrzymów otwarto w 1731 roku zewnętrzne dojście z dziedzińca do krypty Męczennika, a w następnym roku przybudowano nad nim dach wspierający się na czterech kolumnach.
      Po kasacie zakonu jezuitów (1773) kult Męczennika chwilowo osłabł, zupełnie nie zagasł jednak nigdy. Dalsze jego dzieje łączą się ściśle z losami męczeńskiego ciała Boboli. Po kasacie zakonu przez kilka lat pozostało jeszcze na miejscu, w Pińsku kilku jezuitów w podeszłym wieku. Oni opiekowali się ciałem Męczennika.
      W 1784 roku król Polski Stanisław August Poniatowski w czasie swego pobytu w Pińsku oddał unitom kościół pojezuicki, w którego krypcie znajdowało się ciało Męczennika, na katedrę. Duchowieństwo unickie odniosło się do ciała Andrzeja Boboli z wielką czcią.
     Troskliwa opieka unitów nie trwała jednak długo.  W roku 1793, po drugim rozbiorze Polski, Polesie wraz z Pińskiem zajęła Rosja. Caryca Katarzyna II zniosła unicką diecezję w Pińsku, a jej katedrę wraz z grobem Męczennika oddała w ręce prawosławnych zakonników. Nowi gospodarze uszanowali relikwie Męczennika sprawy zjednoczenia Kościołów. Później jednak widząc, że kult Boboli wcale nie ustaje i że nawet lud prawosławny modli się do niego, zamknięto kryptę i planowano zakopać ciało Męczennika do ziemi.
      Wieść o tym co dzieje się w Pińsku dotarła do jezuitów na Białorusi.
      Jezuici, zniesieni na całym świecie, zachowali się jedynie w Rosji, gdyż Katarzyna II nie pozwoliła w swoim państwie ogłosić papieskiego brewe kasacyjnego. Początkowo więc za milczącą, a potem wyraźną zgodą Stolicy Apostolskiej jezuici zatrzymali swe placówki na Białorusi i mogli nadal, tak jak przed kasatą zakonu, oddawać się pracom swego powołania; mógł także istnieć wielki jezuicki zakład wychowawczy dla młodzieży w Połocku. Papież Pius VI, następca Klemensa XIV, zezwolił jezuitom na Białorusi prowadzić wspólne życie zakonne i wybrać przełożonego generalnego, którym został Tadeusz Brzozowski. Wysłał on do cara Aleksandra I prośbę o zezwolenie na przeniesienie ciała Andrzeja Boboli z Pińska do Połocka i pochowanie go pod kościołem jezuickim. 30 stycznia 1808 roku trumna Męczennika mogła już spocząć w krypcie kościoła jezuitów w Połocku.
      Po przeniesieniu ciała Sługi Bożego, z Pińska do Połocka poczęli się jezuici białoruscy starać o doprowadzenie do końca jego beatyfikacji. Okoliczności nie sprzyjały ich zabiegom. Dokumenty beatyfikacyjne były rozproszone, utrudniony był też przez rząd carski kontakt z Rzymem. Stopniowo udawało się jednak pokonywać te przeszkody; sprawa wydawała się być na dobrej drodze.
      Ale wnet znowu pojawiły się nowe trudności. 13 lutego 1820 roku car Aleksander I wydał dekret nakazujący jezuitom opuścić granice państwa rosyjskiego. Jezuici grupami przenoszą się z Białorusi do Galicji wchodzącej w skład monarchii austro-węgierskiej. Kościół i kolegium jezuickie w Połocku rząd carski oddał pijarom,  którzy w kolegium prowadzili szkołę (1822- 1830) i opiekowali się ciałem Męczennika. W 1830 roku pijarzy zostają wypędzeni; w kolegium urządzono szkołę kadecką, a kościół oddano prawosławnym. W wyniku starań władz kościelnych ciało Męczennika zostało przeniesione 8 czerwca 1830 roku do kościoła dominikanów w Połocku.
      Jezuici białoruscy po przybyciu do Galicji od razu rozpoczęli starania o wznowienie procesu beatyfikacyjnego. Papież odniósł się do prośby przychylnie i dekretem z 31 maja 1826 roku przekazał tę sprawę do Kongregacji Obrzędów.
Ks. Józef Niżnik                              
(z książki "Św. Andrzej Bobola. Niestrudzony wyznawca Chrystusa")




Św. Andrzej Bobola patronem ewangelizacji w trudnych czasach
List Episkopatu w związku z uznaniem św. Andrzeja Boboli za patrona Polski

    Dobiega końca okres wielkanocny. Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa dopełnia się w Jego Wniebowstąpieniu i Zesłaniu Ducha Świętego, które będziemy świętować w przyszłą niedzielę. Wyjaśnia się stopniowo tajemnica Krzyża jako przejścia - przez mękę i śmierć do pełni życia. Jezus opisuje czekającą Go mękę jako wypełnienie dzieła, powierzonego Mu przez Ojca. Dlatego nie słyszymy w dzisiejszej Ewangelii o śmierci, lecz o życiu wiecznym. Jezus ufa, że sam Ojciec otoczy Go chwałą w niebie, skoro On okazał na ziemi pełne posłuszeństwo - do końca. Właśnie Zmartwychwstanie poświadczyło Bożą chwałę, która była wcześniej ukryta w cierpieniu Krzyża. Po ludzku trudno to pojąć, ale wiara daje światło i moc do znoszenia cierpienia w jedności z Chrystusem, Ukrzyżowanym i Zmartwychwstałym. Kiedy więc uczestniczymy w Jego cierpieniu, będziemy "się cieszyli i radowali przy objawieniu się Jego chwały" - zgodnie ze słowami św. Piotra Apostoła.
     Radosnym znakiem chwały Chrystusa będzie w najbliższych dniach uroczystość ogłoszenia św. Andrzeja Boboli patronem Polski. Warto przypomnieć o najważniejszych etapach, które doprowadziły do rozpoznania i uznania patronatu Świętego w naszej Ojczyźnie.
     Św. Andrzej urodził się w 1591 roku w Strachocinie koło Sanoka. Po wstąpieniu do zakonu jezuitów i odbyciu studiów został wyświęcony w 1622 roku. Pracował jako nauczyciel młodzieży w Braniewie, Pułtusku, Nieświerzu oraz jako duszpasterz między innymi w Wilnie, Bobrujsku, Połocku, Warszawie, Łomży. Od 1652 roku oddał się pracy ewangelizacyjnej  w  Pińsku,  apostołując wśród ubogiej ludności na obrzeżach ówczesnej Rzeczypospolitej. Trudne to były czasy w naszej Ojczyźnie, kiedy św. Andrzej z olbrzymim zapałem głosił Ewangelię. Jego niestrudzona praca zostaje nagle przerwana śmiercią męczeńską w 1657 roku. Po swojej śmierci został zapomniany i św. Andrzej musiał sam przypomnieć o sobie - miało to miejsce 16 kwietnia 1702 roku, dokładnie 300 lat temu; wtedy to ukazał się przełożonemu klasztoru oo. jezuitów w Pińsku, gdzie został pochowany w miejscowym kościele. Gdy została wydobyta trumna ze szczątkami Świętego, wtedy jego relikwie, zachowane w niezwykły sposób,  pozwoliły  poznać  okrutne szczegóły męczeńskiej śmierci. Rozpoczął się kult Męczennika - do jego relikwii pielgrzymowali zarówno katolicy, jak i prawosławni, jednocząc się we wspólnej modlitwie.
     Dalsze dzieje kultu Andrzeja Boboli były ściśle związane z losami Rzeczypospolitej. Upadek państwa polskiego spowodował opóźnienie procesu beatyfikacyjnego, który dopiero w 1853 roku doprowadził do ogłoszenia Męczennika błogosławionym. Już wtedy istniało przekonanie, że Bobola przepowiedział niepodległość Polski, i że będzie jej patronem. Gdy więc Polska zaczęła się odradzać po l wojnie światowej, ożywił się także kult Andrzeja Boboli. Droga relikwii św. Andrzeja była też znamienna. W 1923 roku zostały z Połocka przewiezione do Moskwy do muzeum medycyny, potem przekazane Stolicy Apostolskiej i spoczęły w Rzymie. W związku z rozwojem kultu rozpoczęły się starania o kanonizację, która dokonała się 17 kwietnia 1938 roku w Rzymie. Dopiero po tym wydarzeniu trumna z relikwiami Świętego w sposób bardzo uroczysty powróciła do Rzeczpospolitej. Na wyraźne życzenie papieża Piusa XI relikwie pozostały w Warszawie. Już wtedy nazywano św. Andrzeja patronem Polski, choć nie było jeszcze oficjalnego   potwierdzenia tego tytułu. Rok potem wybuchła II wojna światowa, która przyniosła tyle tragedii Rzeczypospolitej.
     Odrodzenie państwa Polskiego po wojnie było niepełne - nie dało prawdziwej niepodległości. Także kult Andrzeja Boboli natrafiał na przeszkody, jedna z nich był zakaz władz państwowych budowy sanktuarium Jego imienia. Jednak Święty patronował w ukryciu, do jego relikwii pielgrzymowało wielu szukających jego wstawiennictwa. W dniu 16 maja 1956 roku, w dniu liturgicznego wspomnienia św. Andrzeja Boboli, Prymas Tysiąclecia kard. Stefan Wyszyński spisał tekst Jasnogórskich Ślubów Narodu, które okazały się tak istotne  dla duchowej odnowy polskiego  Kościoła w trudnych latach. Gdy sytuacja zaczęła się zmieniać, zwłaszcza po wyborze Papieża Polaka,  przyszło pozwolenie na budowę  sanktuarium św. Andrzeja Boboli; pierwsza Msza św. była w nim celebrowana w 1988 roku, w 50. rocznicę kanonizacji.
     Następnego roku doszło do zmiany systemu politycznego, w Polsce nastała trzecia Rzeczpospolita. Niedługo potem, w 1992 roku, św. Andrzej Bobola został ogłoszony patronem Metropolii Warszawskiej. Po kilku latach doszło do nowej inicjatywy. Podczas 296. Zebrania Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski, w październiku 1998 roku, została skierowana prośba do Stolicy Apostolskiej, aby św. Andrzej Bobola był uznany oficjalnie za patrona Polski. Watykańska Kongregacja wydała już odpowiedni dokument, który będzie odczytany w Sanktuarium Świętego w Warszawie podczas uroczystej Mszy św. 16 maja br. o godz. 17.00, pod przewodnictwem ks. Prymasa Józefa Glempa, z udziałem Ojca Generała Towarzystwa Jezusowego.
     Życie św. Andrzeja Boboli, zakończone męczeńską śmiercią, było jak ziarno, które padło w ziemię w bardzo trudnym okresie pierwszej Rzeczypospolitej, aby wydać owoce po wiekach - w odrodzeniu drugiej Rzeczypospolitej, i teraz - u początku trzeciej... Święty Andrzej jest patronem ewangelizacji w trudnych czasach. Odzyskana dziś wolność polityczno-społeczna stanowi ciągłe wyzwanie i wymaga pogłębienia przez odnowę religijne i moralną. Potrzebujemy duchowego odrodzenia, zarówno w obliczu podziałów, ujawnionych po upadku komunizmu, jak i w perspektywie nowej ewangelizacji jednoczącej się Europy.
     Program odnowy Kościoła w Polsce, przedstawiony przez Ojca Świętego Jana Pawła II, wymienia na pierwszym miejscu: "jedność i stałe dążenie do niej" (Program dla Kościoła w Polsce, Jan Paweł II do polskich biskupów, wizyta Ad limina 1998, Przemówienie pierwsze, n. 4). Św. Andrzej Bobola jest w szczególny sposób patronem jedności, jak na to wskazuje Słowo Boże z jego liturgicznego święta.
     Wspomnijmy wreszcie, że św. Andrzej Bobola nie jest jedynym patronem Polski. Już od wieków patronuję nam święci męczennicy z początku dziejów naszej Ojczyzny, św. Wojciech i św. Stanisław, związani ? Gnieznem i Krakowem - pierwszą i drugą stolicą Polski. Do patronów zaliczamy również św. Stanisława Kostkę, patrona młodzieży. To co specyficzne dla św. Andrzeja Boboli, to pasja, z jaką oddawał się ewangelizacji, nie zważając na trudy, jakie musiał podejmować, aby dotrzeć z Dobrą Nowiną do człowieka poszukującego. Będąc wiernym posłannictwu Ewangelii pragnął, aby dotarła ona do najdalszych zakątków naszej Ojczyzny. Również i dziś potrzebujemy takiego świadectwa oddania w   szerzeniu   Ewangelii wszędzie tam, gdzie Pan nas posyła, nieraz aż po męczeństwo. Może dziś już nie chodzi o męczeństwo krwi, ale o wytrwałe świadectwo wierności Ewangelii w życiu codziennym.
     Św. Andrzej Bobola jest ogłoszony patronem Polski w czasie, gdy wielu rodaków nie może znaleźć pracy i znajduje się w trudnej sytuacji materialnej. Nowy patron okazywał w swym życiu wielką wrażliwość na ludzką biedę. Podczas jednej z epidemii ratował tych, od których inni z lękiem uciekali; w apostolskiej pracy kierował się do najuboższych, stając się ich sługą. Dlatego jako patron oczekuje od nas, abyśmy uczcili Go nie tylko uroczystościami, ale konkretnymi czynami wyrażającymi naszą troskę o ludzi biednych.
     Nowy Patron darzył wielkim nabożeństwem Matkę Bożą, powierzając Jej wstawiennictwu swoją posługę duszpasterską i ewangelizacyjną, Niech wstawiennictwo Maryi Królowej Polski oraz nowy patron Kościoła Polskiego św. Andrzej Bobola wspierają wszelkie nasze wysiłki zmierzające do odnowy duchowej i moralnej naszej Ojczyzny. Na drogę wzrastania w świętości Wszystkim z serca błogosławimy.
Podpisali:
Kardynałowie, Arcybiskupi i Biskupi Polscy
zebrani na 317. Zebraniu Plenarnym Konferencji Episkopatu Polski
Warszawa, 30 kwietnia 2002 roku


Homolia wygłoszona przez Biskupa Przemyskiego Ignacego Tokarczuka
16 maja 1988 w Strachocinie z okazji uroczystości Św. Andrzeja Boboli
(fragmenty)  

Rozpoczynając Mszę Świętą ksiądz Biskup powiedział:
    "Najmilsi, w dniu tak ważnym, historycznym wprost dla tutejszej parafii, modlimy się gorąco w intencji całej Waszej wspólnoty parafialnej, w intencji wszystkich czcicieli św. Andrzeja Boboli, tak licznie tutaj przybyłych.
     Polecamy wszystkie rodziny żyjące na tej Ziemi. Całą Ziemię Sanocką, Strachocińską, polecamy całą naszą Ojczyznę, bo przecież On jest patronem Polski. Odnalezienie jego relikwii, kiedyś schowanych daleko, było zapowiedzią odzyskania niepodległości. Prosimy dzisiaj gorąco, aby przez Jego wstawiennictwo Bóg obdarzył nas pokojem, obdarzył lepszą przyszłością, obdarzył czasami, kiedy będzie rządziła prawda, miłość, sprawiedliwość, pokój, a nie więzienia, pałki czy aresztowania.
     Polecamy te wszystkie sprawy Patronowi, który z tej Ziemi pochodzi. Ażeby nasza wiara i nasze modlitwy mogły być przyjęte przez Boga, uznajmy naszą grzeszność".
Świadomość, że dzień jest ważny, historyczny, towarzyszyła ks. Biskupowi także od pierwszych słów homilii:
    "Od wieków śpiewa Polska słynny hymn Gaude, Mater Polonia - Ciesz się, Matko Polsko, bo wydałaś sławnych synów. Ten hymn dotyczy przede wszystkim św. Stanisława, Biskupa i Męczennika. Nawiązując do niego trzeba by dzisiaj zaśpiewać z wszystkich naszych serc:
     Raduj się, Ziemio Strachocińska, raduj się Ziemio Sanocka, bo wydałaś wielkiego świętego, wielkiego Męczennika, wielkiego Bohatera i wielkiego Patrona.
     Właśnie z tym wezwaniem do radości dzisiaj przychodzę do Was, ażeby razem z całą Waszą wspólnotą parafialną dzielić tę radość wielką, bo przecież nie w każdej parafiiü, w niektórych tylko, zdarzyło się mieć swojego rodaka wyniesionego na ołtarze, rodaka o tak wielkiej historiiü, o tak wielkim męczeństwie.
     A Strachocina właśnie jest tą parafią. I dzisiaj historycy dowiedli ponad wszelką wątpliwość, że właśnie tutaj św. Andrzej Bobola urodził się. Z tej Ziemi pochodzi i dlatego wszyscy dzisiaj radujemy się i dziękujemy Panu Bogu za ten dzień dzisiejszy, za tę wielką uroczystość, która będzie jakimś wielkim milowym krokiem nie tylko w życiu tutejszej wspólnoty parafialnej, ale w całej Ziemi Sanockiej i w całej chyba diecezji, bo przecież to nie byle kto w tej cząstce relikwü, po przeszło trzystu latach od swojego męczeństwa, przychodzi tutaj do swojej rodzinnej Ziemi. Przecież każdy człowiek chętnie wraca do ziemi lat dziecinnych, jak poeta powiedział: "Kraj lat dziecinnych jest zawsze piękny i czysty". I dla św. Andrzeja Boboli Ziemia Strachocińska jest też tym pięknym krajem, pięknym i czystym, krajem lat dziecinnych, krajem urodzin, krainą chrztu i krainą tak bogatego w konsekwencjach życia.
     I radując się, Najmilsi, z tego faktu, pragną wyrazić gorące podziękowanie Waszej wspólnocie parafialnej, na czele z Waszym ks. proboszczem.
     Pragną wyrazić podziękowanie Ojcom Jezuitom, któny nie tylko sprawy Andrzeja Boboli jako historycy badali przed wojną, ale użyczyli tę cząstkę relikwü jako znak wspólnoty, jako znak, że stąd św. Andrzej Bobola pochodzi.
     Wyrażam gorące podziękowanie całej wspólnocie, całej parafiiü, wszystkim mieszkańcom tej Ziemi, bo przez dzisiejszy dzień ta Ziemia jeszcze bardziej się wzbogaci duchowo i równocześnie jeszcze bardziej wzrośnie w oczach Bożych i w oczach ludzkich.
     Z wielkim podziękowaniem zwracam się przede wszystkim do Tronu Najwyższego, który kieruje dziwną historią ludzką.       My nie zawsze od razu ją rozumiemy, ale ona w konsekwencjach swoich prowadzi do naszego dobra. Naprawdę starajmy się, ażeby dzień dzisiejszy nas ubogacił.
     Dlatego przypatrzmy się postaci św. Andrzeja Boboli. Mieliście tutaj przygotowanie, więc historię Jego życia czy męczeństwa na pewno dobrze znacie. Ja chciałbym zwrócić uwagę na wielką doniosłość świadectwa, jakie przez swoje męczeństwo złożył św. Andrzej Bobola. Jest to świadectwo największej miłości ku Bogu, świadectwo miłości ku bliźnim, świadectwo wielkiego męstwa i równocześnie w tym świadectwie z naszej strony mieści się jakieś wielkie zobowiązanie, ażeby według naszych możliwości iść śladami tego świętego".
Dalej ks. Biskup mówił o potrzebie wierności Ewangelii, przykazaniom Bożym, o potrzebie ułożenia całego naszego życia według tego programu, jaki przyniósł Jezus Chrystus na świat. Wspomniał o przemianach, jakie się dokonują w Europie Wschodniej i na całym świecie, o pragnieniu, żeby nowe zapanowało, mimo że stare, egoistyczne i samolubne, ciągle się broni. Stąd niepokoje i wstrząsy.
A oto końcowe zdania homilii:
    "Tak jak Maksymilian w XX wieku jest patronem czasów trudnych, czasów zwłaszcza w okresie dominacji hitlerowskiej, tak Andrzej Bobola przeżywał te wszystkie dramaty na wschodnich ziemiach polskich.
Problem ziem wschodnich i tego wszystkiego, co jest na wschodzie, leży na sercu św. Andrzejowi. 'To jest sedno problemów, które są do rozwiązania.
     Prośmy, ażebyśmy wszyscy - od najmłodszego do najstarszego - na każdym stanowisku byli odpowiedzialni. Żebyśmy zrobili wszystko, ażeby przygotować nowe czasy, lepsze od obecnych, czasy większego panowania prawdy, czasy większego pokoju, nie tego więziennego czy łagiernego, ale autentycznego pokoju, opartego na sprawiedliwości i miłości, żeby to były czasy głębszego poszanowania człowieka, czasy braterstwa, czasy ogólnoludzkiej i narodowej solidarności, czasy, kiedy człowiek dla człowieka .stanie się bratem, kiedy równocześnie będzie miał poczucie, że jest dzieckiem Boga Najwyższego.
     Św. Andrzeju Bobolo, kładziemy to wszystko na serce, które tak ukochało Boga i ziemię ojczystą. To serce jest na pewno wrażliwe na to, co przeżywamy, nieraz zagubieni, wątpiący, nie wiedzący, czego się trzymać, w którą stronę iść.
     Dopomagaj nam ażebyśmy szli za tym który powiedział: Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem".


Boże, Twój Syn wydał się na śmierć aby przynieść jedność Twoim skłóconym dzieciom.
Daj nam stałość w pracy nad ich pojednaniem, za które umarł Święty Andrzej Bobola.     


 
Modlitwy do Świętego Andrzeja Boboli

***

Modlitwa o wstawiennictwo  
na początek nabożeństwa lub na codzień
Święty Andrzeju Bobolo,
który tak umiłowałeś naszego Pana, Jezusa Chrystusa,
że cały się poświęciłeś na Jego służbę,
wieńcząc apostolskie życie męczeńską śmiercią!
Prosimy Cię, wspieraj nas swoim wstawiennictwem przez całe życie,
byśmy jak Ty wzrastali i wytrwali wiernie
w zjednoczeniu z Sercem Jezusa
i pod opieką Jego Matki Niepokalanej.
Amen(z książki: "Rok u boku Św. Andrzeja   Boboli")


Litania do Świętego Andrzeja Boboli

Kyrie, eleison. Chryste, eleison. Kyrie, eleison.
Ojcze z nieba, Boże zmiłuj się nad nami
Synu, Odkupicielu świata, Boże zmiłuj się nad nami
Duchu Święty, Boże zmiłuj się nad nami
Święta Maryjo módl się za nami
Święty Andrzeju, wierny naśladowco Dobrego Pasterza módl się za nami
Święty Andrzeju, czcicielu Niepokalanie Poczętej Maryi Panny módl się za nami
Święty Andrzeju, duchowy synu świętego Ignacego Loyoli módl się za nami
Święty Andrzeju, napełniony duchem Bożym módl się za nami
Święty Andrzeju, miłujący Boga i bliźnich aż do oddania swego życia módl się za nami
Święty Andrzeju, w życiu codziennym oddany Bogu i bliźnim módl się za nami
Święty Andrzeju, zjednoczony z Bogiem przez nieustanną modlitwę módl się za nami
Święty Andrzeju, wzorze doskonałości chrześcijańskiej módl się za nami
Święty Andrzeju, apostole Polesia módl się za nami
Święty Andrzeju, powołany przez Boga do złączenia rozdzielonych braci módl się za nami
Święty Andrzeju, gorliwy nauczycielu dzieci i ludzi religijnie zaniedbanych módl się za nami
Święty Andrzeju, niezachwiany w wierze mimo gróźb i tortur módl się za nami
Święty Andrzeju, wytrwały w największych cierpieniach módl się za nami
Święty Andrzeju, męczenniku za jedność chrześcijan módl się za nami
Święty Andrzeju, męczenniku i apostole módl się za nami
Święty Andrzeju, apostołujący nawet po śmierci wędrówką umęczonego ciała módl się za nami
Święty Andrzeju, wsławiony przez Boga wielkimi cudami módl się za nami
Święty Andrzeju, chlubo naszej Ojczyzny módl się za nami
Święty Andrzeju, wielki Orędowniku Polski módl się za nami
Święty Andrzeju, proroku zmartwychwstania Polski po trzecim rozbiorze módl się za nami
Święty Andrzeju, prawdziwy towarzyszu Jezusa módl się za nami
Abyśmy wszyscy chrześcijanie stanowili jedno uproś nam u Boga
Abyśmy nigdy nie odstąpili od naszej wiaryuproś nam u Boga
Abyśmy żadnego grzechu ciężkiego nie popełniliuproś nam u Boga
Abyśmy za popełnione grzechy szczerą pokutę czyniliuproś nam u Boga
Abyśmy dla zbawienia naszej duszy gorliwie, z łaską Bożą współpracowaliuproś nam u Boga
Abyśmy Bogu wiernie służyliuproś nam u Boga
Abyśmy Najświętszą Maryję Pannę jako Matkę miłowaliuproś nam u Boga
Abyśmy byli wytrwali w znoszeniu wszelkich przeciwnościuproś nam u Boga
Abyśmy z Tobą nieustannie Bogu chwałę oddawali uproś nam u Boga

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata przepuść nam Panie
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata wysłuchaj nas Panie
Baranku Boży, który gładzisz grzechy światazmiłuj się nad nami

         - Módl się za nami święty Andrzeju Bobolo
          - Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.

          Módlmy się:
          - Boże, Ty przez śmierć Twojego Syna chciałeś zgromadzić rozproszone dzieci, spraw  abyśmy gorliwie współpracowali z dziełem Chrystusa, za które oddał życie święty Andrzej Bobola,  Męczennik.
          - Przez Chrystusa, Pana naszego.
          - Amen.

(z książki: "Znów o sobie przypomniał. Św. Andrzej w Strachocinie")


MODLITWA O WZROST CHRZEŚCIJAŃSTWA
w Europie wschodniej

Boże, dobry Ojcze, Jan Paweł II powierzył Matce Twojego Syna w sposób szczególny narody,  które w Roku Maryjnym obchodziły szóste stulecie i milenium przyjęcia Ewangelii.  Wśród tych narodów pracował kiedyś Twój sługa, święty Andrzej Bobola.  Potem jego kult jednoczył zarówno katolików, jak i prawosławnych.  Niech nasz kresowy Męczennik będzie znakiem prorockim, znakiem nie tylko tego,  co dzieliło i dzieli, ale także tego, co ma połączyć.  Niech Apostoł Polski, Litwy i Rusi przyczynia się do nieustannego wzrastania  chrześcijaństwa na wschodzie Europy. Prosimy o to przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

(z książki: "Rok u boku Św. Andrzeja  Boboli"")


MODLITWA ZA OJCZYZNĘ
Święty Andrzeju,
Patronie trudnych czasów!
Ty krzepiłeś Polaków
w czasach wszelkiego zagrożenia.
Oddajemy się Tobie w opiekę.
Pomagaj nam wytrwać
pośród wszystkich doświadczeń
osobistych i społecznych.
Wyjednaj nam łaskę
Bożego pokoju i jedności,
byśmy z rozwagą i ewangeliczną roztropnością
umieli dostrzegać i oceniać
sprawy własne i sprawy Narodu
w świetle Ewangelii Chrystusa.
Uproś nam odwagę działania,
byśmy nie trwali w bezradności
wobec zła, które nie ustaje.
Niech nas napełnia Boża radość,
gdy zwyciężamy albo ponosimy porażki.
Święty Andrzeju Bobolo,
oręduj za nami u Pana.
Amen.(z książki: "Rok u boku Św. Andrzeja  Boboli"")



Modlitwa do Św. Andrzeja Boboli jako Patrona Polski  

Święty Andrzeju Bobolo,
nasz wielki Patronie!
Dziękujemy Wszechmocnemu za to,
że do świętych Wojciecha i Stanisława,
patronów z początku naszych dziejów,
dodał u boku Królowej Polski Ciebie.
Twoje życie dopełniło się męczeństwem
w krytycznym okresie pierwszej Rzeczypospolitej,
a Twoja świętość uznana została
przy końcu drugiej Rzeczypospolitej,
której odrodzenie przepowiedziałeś.
Obecnie w niepodległej Ojczyźnie
patronujesz odnowie naszego życia,
tak osobistego, jak i społecznego,
żeby wzrastała jedność w Polsce, Europie i świecie.
Niech Twój patronat zjednoczy nas
w miłości przez wiarę w imię Jezusa Chrystusa,
Twojego i naszego Pana,
który z Ojcem żyje i króluje
w jedności Ducha Świętego
przez wszystkie wieki wieków.
Amen.



Modlitwa Poranna  
Już dzień chwalebny jaśnieje
I nową radość przynosi,
Bo Andrzej oddal swe życie
Za zjednoczenie Kościoła.

O ciesz się, polska kraino,
Że zasłużyłaś na syna,
Którego śmierć opromienia
Prawdziwej wiary wspólnotę!

Przez winę pychy rozdarto
Jedyną szatę Chrystusa,
Niech krew i miłość Andrzeja
Wybłaga jej połączenie.

Bo ileż poniósł on trudów,
By do jednego Pasterza
Zwiedzionych przywieść na powrót
I w jednej wierze zachować!

Andrzeju, Boży rycerzu,
Gdy dziś sławimy hymnami
Pamiątkę twego męczeństwa,
Oręduj w niebie za nami. (z książki: "Słownik polskich Świętych"")


"Chwalcie Pana z niebios" Ps. 148,1

 Kiedy chwalisz Pana?Ja, w każdą środę!Masz talent muzyczny?Przyjdź do nasi użyj go na chwałę Bożą! 

Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego